30/06/2025
Nad tym wazonem pracowałam długo. Nie miałam pojęcia do jakiej uważności i zagłębienia się w charakter materiału nakłoni mnie „ręczny druk 3d”. Nakładając kolejną warstwę, niby nie dotykając gliny, wyczuwam jej ciężar, kondycję, relację z poprzednią warstwą. Czasem te poprzednie nie są w stanie unieść tej zuchwale rozpościerającej się nowej warstwy — gdy jest zbyt ciężka, te pod nią, uginają się. To pośpiech, gdy zbyt szybko układam kolejną wstęgę, lub gdy czynię ją znacznie szerszą, żeby naczynko nieco szybciej podrosło.
Innym razem wyrabiam glinę płynniejszą, by nie zmagać się z jej oporem, ale wtedy glina traci moc, przestaje stawiać swoje warunki i rozmywa się w bezkształtną plamę.
Gęsta glina z kolei daje mi niezły wycisk, a do tego nie potrafi zawrzeć trwałej więzi, po prostu nie klei się między jedną a drugą wstęga, nie ma chemii czy też raczej fizyki, a konkretnie zjawiska zwanego kohezją.
I tak naczynie staje się skrupulatnie zapisanym raportem z danej chwili, w którym nawet najmniejszy gest i ułamek nastroju nie został pominięty. ;)