12/03/2015
Jeżeli ktoś wymienia Wam instalację lub jej część, dokonuje napraw elektrycznych, poproście o okazanie uprawnień do wykonywania takich prac. Dla własnego bezpieczeństwa. Posiadanie takich uprawnień nie gwarantuje, że ktoś jest dobrym fachowcem, ale jest chociaż szansa, że nie stworzy zagrożenia dla Waszego życia i zdrowia.
Wpłynęła prośba o zbadanie sytuacji. Kabel od kablówki "kopnął" montera, przewód HDMI "smyra", telewizor traci sygnał na tym przewodzie, obudowa komputera też taka nieprzyjemna w dotyku. Rzut oka w rozdzielnię i od razu widać, że instalację wymienił pan "Henio", który robił też gładzie, karton gipsy, kafelki, malowanie i Bóg wie co jeszcze.
Ułożone przewody mają trzy żyły. Kolorem niebieskim oznaczony jest przewód neutralny zwany też zerowym lub przez laików nazywany często minusem. Kolor brązowy to faza (plus). Ten magiczny żółto-zielony to przewód ochronny, który ma za zadanie odprowadzić niepożądane ładunki elektryczne z miejsc w których nie powinno ich absolutnie być, czyli przede wszystkim metalowe obudowy.
Kłopoty zaczęły się już w rozdzielni. Przewody niebieskie połączone z brązowymi i podłączone do fazy na bezpiecznikach. Zero podłączone do przewodu ochronnego. W gniazdkach jeszcze ciekawiej. Brązowy podłączony do jednej dziurki, żółto-zielony do drugiej dziurki, niebieski do bolca. Uważniejsi czytelnicy już z pewnością zauważyli, że do bolca zostało podłączone 230V, a co za tym idzie pełne napięcie sieciowe pojawiło się na obudowie komputera, metalowych osłonach przewodu antenowego, HDMI, chinch, obudowie wzmacniacza. Dlaczego nie zabiło nikogo? Lakierowany parkiet, dobrze wysuszony. Lokator w gumowych klapkach. Prąd nie miał po prostu gdzie odpłynąć. Wystarczyłoby umyć podłogę i na boso złapać komputer, albo wilgotną ręką oprzeć się o ścianę i podpiąć metalowego jack'a od słuchawek do wzmacniacza...
Szanujcie życie swoje i innych.