04/12/2015
Naturalizm w ogrodach a nasze lustro w 3 D.
Obserwując trendy w projektowaniu ogrodów coraz częściej można zauważyć podporządkowywanie ich pewnym wmówionym nam „prawdom”, typu geometryczny minimalizm jest tańszy , bezobsługowy, bardziej elegancki a tym samym lepszy. Dlaczego dajemy się zwieść skoro czujemy inaczej?
Nie damy się przecież przekonać, że odżywianie się przez całe życie jedynie owsianką na wodzie jest zdrowsze, tańsze , apetycznie wyglądające i mało pracochłonne bo wystarczy umyć tylko jeden garnek i talerz. Dlaczego więc jesteśmy tak mało konsekwentni i okaleczamy z obfitości nasze otoczenie? Oczywiście są tacy którym to odpowiada i nie można ich oceniać, bycie ascetą to ich wybór ale nie znaczy ze cała reszta ma ich naśladować
Większą część dnia spędzamy w pracy, w burzliwej atmosferze, w budynkach z betonu i szkła, stale obserwowani i oceniani lub gnając przez zgiełk ulicy. Wracamy do domu i nadal jesteśmy atakowani przez przerażające wiadomości w środkach masowego przekazu, wciągani w zbiorową histerię z jakiegoś tam powodu, który nawet nas nie dotyczy. Jesteśmy przeciążeni, nie dajemy rady , powstają lęki zaczynamy powtarzać bzdury po innych. W pewnym momencie czujemy, że za moment rozsypiemy się na kwanty, które drgają już tak nisko, że nie tworzą zwartej całości.
Czy w takim momencie da nam azyl uboga przestrzeń wystawiona na widok innych , wymuskana do granic przyzwoitości, że strach jej dotknąć , minimalistycznie ograniczona w rośliny , w kanciastej nieprzyjemnej formie ? Nie, bo nie przyciągnie naszej uwagi na dłużej a jeśli się już skupimy to na jej brakach.
Bardzo trudne a wręcz niemożliwe w takim właśnie środowisku jest poskładnie naszych kwancików na nowo i to z dobrym wzorcem a tym bardziej odłączenie się od matrixa.
Ratunkiem są dopiero : ciche zakątki osłaniąjce od zewnętrznych bodźców , mieszające się wonie kwiatów, ziół, skoszonej trawy, żywicy drzew i ziemi po burzy, dźwięki szelestu liści na wietrze czy plusku wody.
Bezcenny jest spokój, który odczuwamy będąc tu i teraz własnie w takim naturalnym środowisku. Poczucie bezpieczeństwa nawet przez kilkadziesiąt tylko sekund , zatrzymanie galopady myśli i zanurzenie się we własnej świadomości przekłada się na szansę szybszego przyswojenia nowych dobrych wzorców. Jednocześnie następuje wygaszenia zbędnych programów wgrywanych nam od urodzenia przez różnorakie autorytety społeczne, zmieniające się światopoglądy , religie i innych zainteresowanych naszym mentalnym uwiązaniem.
Jesteśmy jak ogród. Jeśli go ograniczymy krawężnikiem do trawnika to również w życiu będziemy oglądać rzeczywistość jedynie w jednym kolorze , fakturze i w małym wycinku. Jeśli przestaniemy kontrolować i pozwolimy na małą destrukcję własnych przekonań , zaakceptujemy to , by inne rośliny wykiełkowały na tymże trawniku nawet i bezładnie rozrastając się, to rzeczywistość oszołomi nas pięknem i bogactwem wielu perspektyw.
Naturalizm w ogrodzie to przejaw wolności w każdym aspekcie, to również płynność linii i mnogość barw, faktur, form i dźwięków, to przenikanie i uzupełnianie się, ruch i jednocześnie spokój. Pełna harmonia. Tu można wszystko bo u źródła istnieją już wszystkie możliwości a my decydujemy i wybieramy , nikt nam nie może zabronić puścić wodzy intuicji , zaufać jej, być sobą i się tego nie wstydzić. To nasza kreacja i nawet wyśmiewany ogrodowy krasnal znajdzie tu miejsce jeśli tylko tego potrzebujemy.
A jeśli się innym nie podoba , trudno to ich problem . Każdy ma wolną wolę na ile sam sobie pozwoli :)