PracowniaBuszu

PracowniaBuszu Dom dobrze ubrany w zieleń
🌱Zazieleniam biura
🖐️Dbam o rośliny we wnętrzach
📝Projektuję ogrody odporne na suszę
👷‍♀Zarządzam budową ogrodu

mądre słowo o wilkach
17/02/2026

mądre słowo o wilkach

WILK WILK WILK WILK..ostatnio to słowo daje niezłe zasięgi, ale nie dlatego o tym piszę. Piszę, żeby odpowiedzieć na kilka pytań, które zadają mi ostatnio ludzie na warsztatach albo po prostu moi znajomi - bo znajdują różne informacje w internecie i nie wiedzą, co o nich myśleć. I po to, żeby przeciwstawić się gigantycznej dezinformacji na temat wilków i nagonce, która ma doprowadzić do przywrócenia odstrzału. Wymaga ona naszej zdecydowanej kontry.

1. Czy wilków nie jest w Polsce za dużo? Co, jeśli będą się rozmnażać w nieskończoność?

Wilków jest w Polsce zdecydowanie więcej niż pamiętają nasi rodzice, niż my pamiętamy z naszego dzieciństwa. Wilk w Polsce w drugiej połowie XX wieku został prawie całkowicie wytępiony (podobnie jak bóbr). Nieliczne, pojedyncze grupy żyły w Karpatach i w Polsce północno-wschodniej, był taki moment (lata 70 XX wieku), kiedy wilków w Polsce było mniej niż 100 osobników. Zabijano je i tępiono na wszystkie możliwe sposoby. Wilk w Polsce prawie wyginął i na większości powierzchni Polski nie był w ogóle spotykany. Tak, dzięki ochronie wilków jest dziś więcej niż kilkadziesiąt lat temu (jest ich kilka tysięcy, to się też zmienia w ciągu roku, bo większość młodych ginie w pierwszym roku życia), odbudowały też z grubsza swój zasięg geograficzny. Wbrew temu, co można przeczytać w internecie, populacja wilków ma swoje ograniczenia i nie mogą się rozmnażać w nieskończoność. Ograniczeniem nie jest jednak liczebność ofiar (tu jest jeszcze spory margines), ale zagęszczenie i wiążące się z nim choroby i pasożyty. Wilki potrzebują dużej powierzchni, jedna grupa rodzinna zajmuje 100-400 km2. Rosnąca liczba wilków zarażonych świerzbem wskazuje, że populacja wilków zbliża się w tym momencie do swojego maksimum, wiele więcej już się ich w Polsce nie zmieści. Kilka tysięcy - dla porównania jeleni jest 200 tysięcy, saren niecały milion, dzików około 100 tysięcy, świń 9 milionów, krów 4,5 miliona, owiec i kóz razem jakieś 350 tysięcy, psów 8,5 miliona (nawet 100 ugryzień ludzi dziennie!), ludzi 37,5 miliona. Jeden wilk przypada na nieduże miasteczko ludzi. Wiem, że dla niektórych to za dużo i chcieliby widzieć wilki np. tylko w parkach narodowych. Mamy 23 parki, jedna lub dwie grupy rodzinne na park, daje to populację taką jak w latach 70 XX wieku. Czyli na granicy wymarcia, bo tak mała populacja nie może zdrowo funkcjonować.

2. Czy wilki zmieniły swój behawior i straciły lęk przed człowiekiem? Czemu kiedyś nie było ich widać, a teraz podchodzą pod domy?

Nie, wilki nie straciły lęku przed człowiekiem i nie zmieniły behawioru. Nie ma na to żadnych dowodów. Jest za to sporo konfabulacji i bajek. Owszem, są pojedyncze przypadki takich wilków, jak choćby młody wilk w Wetlinie parę lat temu, który ugryzł trzy osoby i ostatecznie został zastrzelony, a wcześniej był dokarmiany i oswajany przez ludzi (psy, przypominam, gryzą 100 osób dziennie). Zdarzają się doniesienia o młodych, wędrujących wilkach, które na jakiś czas pojawiają się blisko miejscowości, szukają jedzenia na śmietnikach, niestety bywają też dokarmiane (mieliśmy tu we wsi obok też taki przypadek, ktoś podrzucał wilkowi kurczaki, na szczęście w końcu zmądrzał i sobie poszedł - wilk, nie dokarmiacz). Oczywiście co chwilę pojawiają się rozgrzewające internet nagłówki o atakujących wilkach, większość z nich opisuje przypadki, że wilk patrzył albo szedł, albo biegł ulicą, próbując wydostać się z miasta. Często są to nagrania z samochodu, którego wilki nie kojarzą bezpośrednio z człowiekiem. Nie ma żadnych udokumentowanych śmiertelnych wypadków z wilkami. Krążą zdjęcia zwłok ogryzionych przez jakieś zwierzęta, nie ma absolutnie żadnych dowodów na to, że przyczyną śmierci były wilki, a nie na przykład zawał serca czy alkohol.

Wilki generalnie nie zmieniły behawioru, ale ludzie zmienili. Odzwyczailiśmy się od wilków i nie chcemy przyjąć do wiadomości tego, że żyją obok nas. Komentarze w mediach społecznościowych wskazują, że ludzie nie mają ochoty stosować nawet najprostszych środków łagodzących potencjalne konflikty. Otwarta na oścież brama? Nie będę zamykał, to wilk ma nie wchodzić na mój teren. Pies na łańcuchu za stodołą pod lasem, owce hodowane bez ogrodzenia (albo za prowizorycznym ogrodzeniem) w dzień i w nocy, właściciel przyjeżdżający co kilka dni? Tak było do tej pory i tak ma być, to wilka ma nie być. Mam zamykać śmietnik, nie wyrzucać mięsa na kompostownik? Rozwiązania, które może nie likwidują całkiem konfliktów, ale je minimalizują i mocno ograniczają, są proste - tylko wymagają dobrej woli i chęci, a tych często brakuje. Poza tym - powracającym na dawne terytoria wilkom coraz trudniej znaleźć miejsce, gdzie nie natkną się na człowieka. Nowe osiedla, nowe drogi, zabudowa wciskająca się w każdy zakątek - to nie wilki przychodzą do miast, to miasta przychodzą do wilków.

Kolejna rzecz to wszechobecne, bardzo tanie obecnie kamery i fotopułapki. Nigdy nie było tak łatwo nagrać wilka i pokazać to nagranie tysiącom ludzi. Po prostu nie wiedzieliśmy, że wędrują pod naszym domem.

3. A może jednak odstrzał to dobry pomysł - szczególnie tam, gdzie zagęszczenie wilków jest największe, na Podkarpaciu, w Małopolsce?

Mieszkam w Lubuskim i chociaż wilków jest tu sporo, to rzadko wchodzą one ludziom w drogę, bo jest tu dużo lasów, a zabudowa jest raczej zwarta. Wiem od kilku mądrych znajomych, że w niektórych regionach Polski, np. na Podkarpaciu czy w Małopolsce jest inaczej - wilków jest więcej, ale na mniejszym terenie, a rozproszona zabudowa sprawia, że tych spotkań z wilkami jest więcej, więcej jest też szkód wśród zwierząt gospodarskich. Jednak liczne badania potwierdzają, że odstrzał "redukcyjny" nie zmniejszy tego problemu. Owszem, może to być czasem jedyne rozwiązanie w przypadku pojedynczych, konkretnych, świadomie lub nieświadomie oswojonych przez ludzi osobników. Ale odstrzał "żeby było ich mniej" to rozbijanie i osłabianie grup rodzinnych, które w takich sytuacjach mogą mieć problem z polowaniem na dzikie zwierzęta i ryzyko, że wejdą w konflikt z gospodarką człowieka, jest większe. I pokazują to dane z krajów, gdzie taki odstrzał stosowano. Sztuczna ingerencja w populację zaburza naturalne mechanizmy regulacyjne, które istnieją i o których pisałam wcześniej. Potrzebujemy samoregulującej się, zdrowej, silnej populacji wilczej, która będzie polowała na swój podstawowy pokarm - jelenie, sarny, dziki, ograniczając ich liczebność na polach uprawnych.

Czy płoszenie wilków w miejscowościach np. za pomocą petard hukowych to dobre rozwiązanie? Czasem tak, uważam że powinno być dozwolone i stosowane w uzasadnionych przypadkach. Znam zresztą sytuacje, kiedy młody wilk włóczący się w okolicach wioski znikał... po Sylwestrze. Stwierdzał, że jednak tych parę kostek ze śmietnika nie jest tego wartych.

Myślę, że warto dodać jeszcze jedną rzecz. Jeśli jakieś zwierzę w polskich lasach stanowi rzeczywiście zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi, są to włóczące się i zdziczałe psy. Wilki polują na psy w lasach i zmniejszają ten problem. Las, w którym żyją wilki, jest bezpieczniejszy. Wilki w lesie zwiększają bezpieczeństwo. Same nie są zagrożeniem, nie polują na ludzi.

Zdjęcie z fotopułapki 400 metrów od mojego domu. Takich mamy sąsiadów i niech tak zostanie.

Oczywiście, że będę kasować komentarze, które uznam za dezinformacyjne i szkodliwe bzdury.

po raz kolejny trzeba czegoś bronić, bo zachłanne łapy kapitalizmu są ślepe. tym razem ich celem jest Osiedle Szwoleżeró...
14/02/2026

po raz kolejny trzeba czegoś bronić, bo zachłanne łapy kapitalizmu są ślepe. tym razem ich celem jest Osiedle Szwoleżerów - spójne, modernistyczne założenie urbanistyczne autorstwa prof. Haliny Skibniewskiej i jej zespołu. podpisujcie petycję, ślijcie ją dalej. choć spróbujmy powstrzymać to pato-deweloperskie szaleństwo...

Ta sprawa jest dla mnie ważna, ponieważ dotyczy bezpośrednio miejsca, w którym mieszkam i jego bezpieczeństwa, jakości życia oraz zachowania historycznego i architektonicznego dziedzictwa. Osiedle Szwoleżerów nie jest przypadkową przestrzenią inwestycyjną, lecz spójnym, modernistycznym ...

Nie, nie zapomniałam, że jest zima. Ja tylko odpoczywam jak wszystkie te drzewa, krzewy...
26/01/2026

Nie, nie zapomniałam, że jest zima. Ja tylko odpoczywam jak wszystkie te drzewa, krzewy...

sprawdzam.
15/12/2025

sprawdzam.

Sprawdź na zaktualizowanej mapie rębni 🌳🌲🌳 , co w 2026 roku ma się wydarzyć w lasach, które znasz.

👉 Mapa tutaj: https://mapy.lasyiobywatele.pl/zanim-wytna-twoj-las.html

Od razu prosimy - udostępnij ten post i mapę w swoich sieciach. Prześlij ją także znajomym zainteresowanym przyrodą — algorytmy mocno tną zasięgi, a ta wiedza naprawdę może być potrzebna. 🙏.

➡ A jak wygląda sytuacja w skali całego kraju?
W ostatnich dwóch latach rząd wprowadził wiele nowych, nadal nie do końca sformalizowanych form ochrony lasów: moratorium, lasy społeczne i starolasy (wszystkie widoczne na naszej mapie).
To cenne fragmenty lasów, ich ochrona jest jednak stopniowo osłabiana przez wewnętrzne ustalenia między Ministerstwem Klimatu i Środowiska a Lasami Państwowymi.

👉Dlatego jeśli widzisz w tych lasach zaplanowane w 2026 rębnie, warto działać od razu — zanim las zniknie.

Jedyną formą ochrony trwale zabezpieczającą lasy są na razie nowo stworzone rezerwaty leśne. Obejmują one jednak tylko kilka dziesiątych procenta powierzchni lasów.

Na mapie zaznaczyliśmy planowane (a jeszcze niepowołane) rezerwaty – te obszary też warto monitorowac, by nie straciły swojej wartości zanim powstanie rezerwat.

W dymku, który zobaczysz po kliknięciu na wybrany obszar lasu znajdziesz też informację czy dany fragment lasu jest lasem ochronnym. To także lasy, gdzie pozyskanie drewna powinno być ograniczane.

Już wkrótce na naszych profilach opublikujemy analizy danych o rębniach planowanych na 2026 rok.

wśród fanów Alarm dla Klimatu Szymon Bujalski - dziennikarz dla klimatu Ekowyborca Lasy OChK Jeziora Mielno Ratujmy Las Sobieszewski Ratujmy kleszczowskie wąwozy Lasomiłowanie Lasy Rudzkie - Fotografia przyrodnicza i krajobrazowa Wyspa Sobieszewska Grupa sąsiedzka Lubliniec Miasto Drzew- zielona strefa Zielony Onet DZIKA POLSKA Stowarzyszenie Sudety Środkowe Stowarzyszenie Rodzina Kolpinga "Jeden Świat" Stowarzyszenie Leśne Sprawy Inicjatywa Las Młochowski Inicjatywa Dzikie Karpaty Adam Wajrak Robert Maślak

algi sama stosuje od roku w moim serwisie opieki nad roślinami dla firm, sprawdzają się rewelacyjnie :)
10/12/2025

algi sama stosuje od roku w moim serwisie opieki nad roślinami dla firm, sprawdzają się rewelacyjnie :)

Biostymulatory czyli naturalny "doping" dla roślin 💪

✅Biostymulatory to grupa środków ochrony roślin (czasem nawozów), których celem jest ograniczanie negatywnego wpływu czynników nieinfekcyjnych (np. mróz, susza) i infekcyjnych (np. wirusy, bakterie, grzyby) na organizm roślinny.

✅Z racji faktu, że biostymulatory w ogromnej większości oparte są na substancjach naturalnych (np. wyciągi z alg), biostymulatory stają się kluczową, zrównoważoną alternatywą dla tradycyjnych agrochemikaliów, co jest szczególnie istotne w obliczu zmian klimatu i zaostrzania regulacji w rolnictwie.

✅Obecnie na polskim rynku obecnych jest ponad 100 tego rodzaju specyfików zarejestrowanych przede wszystkim do użytkowania w rolnictwie i ogrodnictwie.

🌳Na łamach czasopisma naukowego "Sylwan" ukazała się nasza najnowsza publikacja, dotycząca możliwości wykorzystania biostymulatorów w leśnictwie 🌳🌲

🌳Publikacja jest najpełniejszym obecnie przeglądem możliwości wykorzystania tego rodzaju preparatów w gospodarce leśnej.

🌳 Opisujemy definicję, historię i mechanizmy działania biostymulatorów, które są produktami wspierającymi naturalną odporność roślin i tolerancję na stres abiotyczny oraz biotyczny.

🌳Zachęcam do zapoznania się z pracą nie tylko leśników ale także arborystów, szkółkarzy oraz osoby zajmujące się pielęgnacją terenów zieleni. Coraz więcej biostymulatorów jest zarejestrowanych także w uprawach hobbystycznych.

Link do pełnej wersji artykułu:

https://sylwan-journal.pl/apex/f?p=110:10:::::P10_ARTYKUL,P10_NAZWA_PLIKU,P10_ZESZYT_NEW:2025037,35491455891922109%2F2025_09_688au.pdf,2025_9

Podłaźniczka. Rodzima choinka w opisie Sary Orzechowskiej.
09/12/2025

Podłaźniczka. Rodzima choinka w opisie Sary Orzechowskiej.

Jak co roku - nie mam w domu choinki. Ale mam podłaźniczkę, można też ją nazwać sadem lub sadkiem. To tradycyjna ozdoba chałup na czas Szczodrych Godów. Podłaźnik/czka to przyozdobiona gałąź lub czubek zimozielonego drzewa - w moim przypadku jest to świerk. Akurat wczoraj natrafiłam na liczne poobcinane szczyty świerkowe i sobie zgarnęłam, w zeszłych latach była to po prostu jedna, okazała gałąź, na której wieszam to, czego chciałabym mieć w nadchodzącym roku w obfitości. Tradycyjnie były to ozdoby ze słomy i opłatka, orzechy, jabłka, świeczki. Ja dorzuciłam wiązkę lnu, drewniane ozdoby z motywami nawiązującymi do kultur przedchrześcijańskich, które zachowałam z zeszłorocznej wigilii, którą obchodziliśmy w Muzeum Mitologii Słowiańskiej , trochę pokraczne pompony z bibuły🙃, jest też bryłka żywicy, torebki z nasionami z moich ulubionych chwastów - oby i tych nam nie zabrakło!

Podłaźniczkę wiesza się ponad głowami, pod sufitem, bliżej nieba. Wraz z rozprzestrzenianiem się zwyczaju niemieckiego, czyli przynoszenia do domu całego drzewa, nastąpiło stopniowe wypieranie zwyczaju polskiego. Etnografowie na ziemiach polskich odnotowywali nieco szokujący widok choinki wieszanej do góry nogami u sufitu. Choinka powieszona do góry nogami, to nic innego jak podłaźniczka w wersji mega - zamiast samego szczytu, mamy całe drzewo.

Dlaczego wybieram podłaźniczkę zamiast choinki?
Bo jest zwyczajem rodzimym, oryginalnym, skromniejszym, nie wymaga ścianania całego drzewa, choć w domu, z którego pochodzę choinka zawsze była z korzeniami, po czym przesadzaliśmy ją do gruntu. Dodam, że mam cierpliwość na maks. 1,5 godziny prac rękodzielniczych, a ubranie całego drzewa tymi słomianymi i papierowymi pokraczniakami jest łatwiejsze, jak nie nie ma ono 2 metrów tylko sam czubeczek 🙂

W zeszłym roku podczas warsztatów etnobotanicznych dla dzieci opowiadałam, że według naszych Przodków to, co było na podłaźniczce, później było obecne w naszym życiu przez cały rok, stąd pomysł wieszania chleba (pierniczków), słomy, lnu, orzechów czy owoców jest miłą alternatywą wobec plastiku i brokatu, który szerzy się w tym czasie niczym Słoneńko, które zwycięża mrok...

Lubię jak kultywowanie tradycji nie wiąże się z napędzaniem konsumpcjonizmu, który w ostatnim czasie różnych „black" obmierzł mi na tyle, że gotowa jestem użyć choćby i magii, żeby przynajmniej mu nie dopomagać. Magii podłaźniczkowego przyciągania i szerzenia tego co proste, dobre i... za darmo ❤.

Park Śródmieście. Różane rabaty kwadratowe. A zaraz obok zdziczała kotlina z nieposkromioną nawłocią, mniemam, że kanady...
04/12/2025

Park Śródmieście. Różane rabaty kwadratowe. A zaraz obok zdziczała kotlina z nieposkromioną nawłocią, mniemam, że kanadyjską. Łączy je tylko szaroburość tamtego dnia i spokój.

21/11/2025

martwe drewno nie takie martwe.

10/11/2025

Adres

Gdansk
80-438

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 10:00 - 16:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 17:00
Piątek 09:00 - 17:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy PracowniaBuszu umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij