projekt typowy
STATUS PRAWNY PROJEKTÓW TYPOWYCH DOMÓW - ADAPTACJA „PROJEKTU TYPOWEGO
Tak zwany „projekt typowy” nie jest projektem w rozumieniu ustawy „Prawo budowlane”. Aby pominąć podatek VAT dokumentacje projektowe są sprzedawane jako czasopisma, czyli inaczej mówiąc gazety.
Termin „projekt typowy” lub niekiedy nawet „projekt gotowy” jest jedynie dość mylącym chwytem marketingowym bazującym na nieświadomości klienta – ponieważ cena (średnio) 1900-3500 zł i więcej za „projekt” wydaje się kusząco niska, podczas gdy tak naprawdę za gazetę jest ona absurdalnie wysoka.
Autorem projektu typowego, czyli de facto rysunków w czasopiśmie teoretycznie może być każdy. Sprzedawcy często dołączają uprawnienia budowlane osób sporządzających takie rysunki, jednak formalnie nie ma to żadnego znaczenia, o ile nie dostaniemy oświadczenia od sprzedawcy, że zakupiona dokumentacja wykonana jest zgodnie z aktualnymi przepisami oraz sztuką budowlaną.
ADAPTACJA „PROJEKTU TYPOWEGO” - KWESTIA ODPOWIEDZIALNOŚCI PRAWNEJ I STATUSU ARCHITEKTA
Kwestię tą najlepiej opisuje zacytowana poniżej opinia izby zawodowej oraz informacja prawna dot. stosowania projektów typowych i niezbędnych uprawnień projektantów do załączenia:
„Zgodnie z interpretacją ustawy projekt przeznaczony do wielokrotnego zastosowania (tzw. projekt gotowy), po przystosowaniu do warunków konkretnej inwestycji, może stanowić projekt architektoniczno-budowlany w rozumieniu art. 34 ust. 3 pkt 2 ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. Prawo budowlane (Dz. U. z 2000 r., Nr 106, poz. 1126 z późn. zm.), będący częścią projektu budowlanego zatwierdzanego w decyzji o pozwoleniu na budowę.
Za wszystkie rozwiązania zawarte w projekcie budowlanym odpowiada osoba dokonująca przystosowania projektu gotowego do wymagań decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu oraz do warunków otoczenia. Osoba ta jest projektantem w rozumieniu art. 20 Prawa budowlanego, ze wszystkimi wynikającymi z tego faktu prawami i obowiązkami, w związku z czym musi być członkiem właściwej izby samorządu zawodowego (zob. art. 6 ust. 1 ustawy o samorządach zawodowych architektów, inżynierów budownictwa oraz urbanistów)
Oznacza to, że w celu spełnienia obowiązku, o którym mowa w § 3 ust. 1 pkt 4 Rozporządzenia w sprawie szczegółowego zakresu i formy projektu budowlanego, w projekcie budowlanym należy na stronie tytułowej zamieścić tylko dane osoby będącej projektantem. Przy czym, niezbędne jest złożenie podpisu na oryginalnym projekcie stanowiącym załącznik do wniosku. Pozostałe załączniki mogą stanowić kserokopię oryginału z naniesionym podpisem
Nie ma również potrzeby załączania do projektu kopii uprawnień osoby, która faktycznie sporządziła projekt gotowy, lecz jedynie osoby będącej projektantem, czyli pełniącej samodzielną funkcję w budownictwie (art. 12 Prawa budowlanego)
NA CO WARTO ZWRÓCIĆ SZCZEGÓLNĄ UWAGĘ PRZY PROJEKTACH TYPOWYCH
Możliwość „drobnych” zmian – tylko z jakim skutkiem?
Projekty gotowe najczęściej posiadają klauzulę o możliwości dokonania pewnego zakresu przeróbek. Mniejszy problem jeśli chodzi o przesunięte ścianki działowe. Niestety często trudno wszystko dograć nie ruszając ram konstrukcyjnych, a ich ruszenie powoduje szereg zmian adaptacyjnych wymagających nakładu pracy, który oczywiście przełoży nam się na koszty kilkakrotnie wyższe, niż sam zakupiony projekt.
Co gorsza poprawianie jednego elementu w skończonym i zamkniętym projekcie może negatywnie wpłynąć na całość – np. budynek straci przemyślane proporcje poprzez zmianę kąta dachu i podwyższenie ścianki kolankowej, okna dachowe znajdą się na nieergonomicznej wysokości lub po zmianie układu pokoi wyskoczą nam słupki konstrukcji więźby.
Oczywiście np. zwężenie o metr domu, który prawie pasuje na naszą działkę nie będzie drobną zmianą, tylko przeróbką porównywalną z przerysowaniem dokumentacji od nowa.
Rozmycie, a w zasadzie brak odpowiedzialności
Autor projektu typowego nie jest projektantem ani architektem w rozumieniu ustawy „Prawo budowlane”. Całkowitą odpowiedzialność za prawidłowość rozwiązań ponosi osoba adaptująca projekt.
Projektowanie to nie tylko przygotowanie rysunków pod urząd, to również doradztwo, wspólne poszukiwanie najlepszych rozwiązań, często również nadzór autorski podczas budowy. Tymczasem kupując projekt typowy do kogo zwrócimy się w razie pytań, problemów lub konieczności poprawek w trakcie budowy? Do autora, który po sprzedaniu projektu nie ma z nim nic wspólnego, czy do projektanta, który (być może w ramach przysługi) przyłożył nam stempelek za kilkaset złotych?
Brak powiązania z otoczeniem i warunkami zastanymi
Wybierając projekt typowy najczęściej zwracamy uwagę na odpowiadający nam układ funkcjonalny. Tymczasem trzeba pamiętać, że nasza działka posiada swój kształt, ściśle określony plan miejscowy lub warunki zabudowy, swoje charakterystyczne położenie względem stron świata. Być może także cenne walory takie jak zastany drzewostan czy niepowtarzalny widok w którymś kierunku. Walory, za które słono zapłaciliśmy i marnotrawstwem byłoby ich nie wykorzystać. Choćbyśmy mieli do wyboru nie 10 a 100 tysięcy projektów typowych, obiektu idealnie wpasowanego we wszystkie powyższe kategorie nie znajdziemy.
Co gorsza, niekiedy próbując wpasować typowy projekt w działkę zaczynamy traktować jej niepowtarzalne cechy charakterystyczne – jak urozmaicone ukształtowanie terenu czy istniejące drzewa – nie jako walory ale jako problemy! Może wręcz dojść do takich absurdów, że zamiast wykorzystać skarpę czy zastaną zieleń w projekcie inwestorzy niwelują teren, wycinają drzewa lub dorabiają piwnicę i wysoki cokół, żeby tylko wykorzystać projekt typowy. Rachunek ekonomiczny takich działań nie wymaga komentarza, natomiast straty wyrządzone zastanemu miejscu mogą być nieodwracalne.
Do tego warto wspomnieć o elementach otoczenia i małej architektury, które najlepiej, gdyby były również zaprojektowane jako kontynuacja budynku i stanowiły spójną całość. W projekcie rysowanym bez otoczenia z pewnością ich nie znajdziemy.
Niezgodność z aktualnymi przepisami budowlanymi
Zmiany w przepisach budowlanych następują bardzo często, każdy projektant ma obowiązek je śledzić i na bieżąco uwzględniać w projektowanych przez siebie obiektach.
Tymczasem firma posiadająca w bazie kilkaset projektów gotowych najprawdopodobniej gromadziła je przez lata od wielu różnych autorów i raczej mało prawdopodobne, że ktokolwiek zajmuje się ich aktualizowaniem. Osoba z działu handlowego sprzedająca taki projekt być może nie będzie nawet miała świadomości jego nieaktualności!
Problem oczywiście spada na inwestora i osobę adaptującą, tylko czy ten ostatni będzie wstanie ponownie przeanalizować elementy cudzego projektu, aby każdą niezgodność z aktualnym prawem wychwycić?
Złudna wizualizacja domu
Wystarczy otworzyć katalog – każdy z domów tonie w zieleni i otoczeniu kwiatów, w tle możemy zobaczyć las, czasami nawet góry, morze lub jezioro. Budynek niemal ginie w różnokolorowym otoczeniu – aż by się chciało dodać „błędy lekarza kryje ziemia, błędy architekta kryje zieleń” ;-)
Nieco trudniej wykryć inną pułapkę. Wizualizacje te najczęściej opracowują graficy dość dowolnie interpretując elementy budowlane. Może się okazać, że rzeczywista wysokość nadproży, pogrubienia cokołu czy fantazyjny łuk mają więcej wspólnego z Photoshopem niż sztuką budowlaną, a rozwiązanie przedstawione w projekcie i ostateczny efekt będą bardzo odmienne.
Wizualizacje robocze wykonane przez projektującego dla nas architekta może nie będą tak cukierkowe, ale z pewnością powiedzą nam więcej i czytelniej o bryle samego budynku oraz jego powiązaniach z rzeczywistym, przyszłym otoczeniem.
Nieuzasadnione rozwiązania techniczne
Projekt takich elementów jak dach czy fundamenty ściśle zależy od warunków lokalnych. W projektach typowych w najlepszym wypadku te elementy będą przewymiarowane na najmniej korzystne warunki, w najgorszym… No cóż, klauzula z pewnością mówi, że należało je dostosować ;-)
Jeszcze jeden często spotykany element to strop monolityczny – w ten sposób autor projektu typowego nie musi się martwić o przesunięcia ścianek działowych na poddaszu. W praktyce najłatwiejszy do zastosowania i najtańszy jest strop gęstożebrowy, ten jednak wymagałby dostosowania rozstawy belek do ostatecznego układu ścianek działowych.
W rezultacie mamy projekt gotowy ze stropem do wylania na mokro, co spowoduje większe koszty i dłuższą przerwę technologiczną. Na szczęście (dla autora) dowiemy się o tym długo po zakupieniu projektu z katalogu.
„wybierając projekt typowy wiemy ile będzie kosztował dom”
Niestety, jeśli budowy podejmujemy się sami (a nie poprzez ofertę dewelopera lub kompleksowej firmy budowlanej), nikt nie jest nam wstanie dokładnie powiedzieć ile będzie kosztowała realizacja. A już na pewno nie na podstawie projektu budowlanego w podstawowym zakresie.
Oczywiście zarówno dla projektu typowego jak i indywidualnego możemy wykonać kosztorys inwestorski, przyjmujący jednak pewne założenia tym precyzyjniejsze, im dokładniejszy projekt.
W dużej mierze fikcją jest też możliwość obejrzenia zrealizowanego projektu, na który się decydujemy, ponieważ przy tak małej szczegółowości rysunków oraz możliwości wprowadzania dowolnych zmian w ścianach działowych zrealizowane budynki przy zachowaniu mniej więcej tego samego szkieletu konstrukcyjnego mogą mieć zupełnie inny układ funkcjonalny.