19/02/2026
Nie będę ukrywał, że jest to dla mnie wyjątkowo ważny moment - czekałem na niego trzy lata.
Drodzy Państwo,
od zawsze czułem potrzebę, by pomagać. Niezależnie w jakim miejscu swojego życia się znajdowałem czy jakie obejmowałem stanowisko, jedno było u mnie niezmienne - chciałem robić coś dobrego dla innych.
Tak już po prostu mam i podejrzewam, że tak będzie dopóki starczy mi sił.
Raz to atut, raz przekleństwo, ale na końcu, kiedy patrzysz w sufit przed snem, masz świadomość tego, że wraz z setką tysięcy dobrych ludzi, być może właśnie uratowałeś człowieka.
Nigdy nie spodziewałem się, że w tworzeniu dobra, będę musiał mierzyć się z sytuacjami, które są dla mnie niezrozumiałe. Przez trzy lata musiałem milczeć, mimo, że chciałem krzyczeć, dziś wreszcie mogę mówić o tym głośno:
Jestem po prostu uczciwym człowiekiem, który czerpie radość z pomocy innym.
Tak, właśnie zakończyło się blisko trzy letnie postępowanie w prokuraturze, które w pewnym sensie zniszczyło moją osobę i często nie pozwalało mi normalnie funkcjonować.
W 2023 roku prokuratura podjęła działania sprawdzające z urzędu mające na celu sprawdzenie mojej działaności i WSZYSTKICH zrzutek, których podjąłem się od początku istnienia tego profilu, a także po założeniu Fundacji.
Nigdy nie mogłem Wam mówić o tym głośno, ale wyobraźcie sobie, tych wszystkich ludzi, którzy otrzymywali tutaj pomoc. Rodziców, dzieci, seniorów - tak, wszyscy musieli stawić się i zostać przesłuchani w temacie Łukasza Litewki oraz zbiórki, która była dla nich. To zawsze była prawdziwa pomoc, często sytuacja ratująca życie.
Wiele i wielu z nich potwierdzało po prostu:
- „ten człowiek nam naprawdę pomógł”, a ja czułem się, jakbym coś ukradł.
Nie mogłem zrobić nic, nie mogłem się bronić.
Nie mogłem przyjść i po prostu pokazać wszystkich dokumentów.
W ostatnich trzech latach każdy dziennikarz mógł napisać artykuł „Łukaszem Litewką interesuje się prokuratura, badane są zrzutki posła” - wiele z nich skorzystało z tej opcji, nie zapytali nawet o moją opinię.
Nie wyobrażacie sobie nawet, jak ciężko walczyć z takimi tytułami, każdy wróg wrzucał je wszędzie i delektował się tworzeniem chaosu wokół mojej osoby.
Prokuratura po zakończeniu wszystkich czynności, które trwały trzy lata i po zweryfikowaniu wszystkich zbiórek, umorzyła postępowanie nie znajdując znamion czynu zabronionego. Nic, po prostu nic.
Wszyscy potrzebujący otrzymali pieniądze, które tutaj razem zawsze zbieraliśmy. Wasze wpłaty, za które zawsze czułem się odpowiedzialny.
Z szacunku do Was i waszego zaufania.
Uratowaliśmy dziesiątki istnień: małych i dużych - zrobiliśmy to razem.
I nie, nie mogę mieć pretensji do organów państwa o weryfikację, bo uważam, że warto sprawdzać i traktować wszystkich tak samo.
Po ludzku jest mi cholernie żal, że rodzice, których dzieci uratowaliśmy, musieli mierzyć się z niezrozumiałą dla nich rzeczywistością i potwierdzać coś absolutnie oczywistego.
Dziękuję, że „byliście wtedy ze mną”.
Ja po prostu, jak zawsze, chciałem pomóc, razem z Wami.