Kasetkowy Ogródek

Kasetkowy Ogródek Kasetkowy Ogródek to propozycja na urządzenie stylowego zewnętrznego parapetu. Ozdoba całoroczna.

Indywidualnie zaprojektowany miniaturowy, naturalny ogródek w drewnianej szkatule sprawi że będziesz uśmiechać się, każdego dnia.

KASETKOWY OGRÓDEK ZAPLECIONYBeskid Wyspowy.Na zielonym wzgórzu mieszka Anka.Anka jest tak pozytywnie zakręcona na życie,...
21/05/2023

KASETKOWY OGRÓDEK ZAPLECIONY

Beskid Wyspowy.
Na zielonym wzgórzu mieszka Anka.
Anka jest tak pozytywnie zakręcona na życie, że zawsze wiedziałam...kiedyś będzie chciała mieć swoją skrzynkę.

Kiedy zamówiła... pytam: Anka, jaki ma być ten twój kasetkowy ogródek?... Ona na to z uśmiechem: "zaskocz mnie" :)
Miałam kilka pomysłów ale wszystkie łączył brak przekonania, że jakiś promień kosmicznej mocy każe mi postawić skrzynkę z mojej wyobraźni, na jej parapecie... tam na wzgórzu... gdzie droga się kończy... gdzie nieopodal gęste drzewa tworzą ścianę szumiącego lasu... przy szlaku na Ciecień, gdzie nie ujdzie niczyjej uwadze głośny świergot ptaków... gdzie z oddali słychać szum strumienia... gdzie ludzie zbudowali Żabi Staw a z drugiej strony domu, w czyimś polu ziemniaków widać kicającego zająca... gdzie cudownie jest celebrować nic-nie-dzianie-się... Anki RAJ NA ZIEMI!..
Na szczęście przyszło...olśnienie!😄😄😄najprostszy pomysł... Musisz pokazać krztynkę... choćby okruszek tego miejsca, bo nic innego nie będzie tam pasowało.
Do wymyślonej miniatury ogrodowej zastosowałam maleńkie metalowe żabki i królika -"okruszek radości"🙂.
Ponieważ jedną z pasji Anki jest zaplatanie sznurków na wszystkie możliwe sposoby...
poprosiłam ją wcześniej ( jak jeszcze skrzynka była pusta ) o wykonanie makramy na obudowę kasetki, żeby w ten sprytny sposób posiąść jej "okruszek talentu"🙂...wszystko się układało.....I nagle zgrzyt!
Rozmawiamy z Anią przez telefon... a ona pyta..."Gosia, a czy w tym ogródku będą góry???" ...zesztywniałam z zaskoczenia i rozpaczy...bo każdy kto widział góry wie, że nawet te miniaturowe, nie są kupką posklejanych kolorowych kamieni...
Boże...jak ja jej zrobię góry??? Mózg mi się zagotował...a byłam już tak blisko zamknięcia projektu...
Nie mogłam odmówić. Anka, marząc o swoim Kasetkowym Ogródku powiedziała kiedyś, że jak on już tam będzie stał na parapecie, to ustawi sobie obok krzesełko i stoliczek i będzie przy nim czytała rankiem siedząc w słońcu na balkonie książkę, popijając poranną kawę... Ludzie!!! ...i... ja jej gór nie zrobię??? ..Wymyśliłam góry!
Materiał znajdował się w moim skalnym ogródku na skarpie, do którego przywoziłam czasem kamienie znad strumyka płynącego obok jej domu. Zatem rozmontowałam po części skalniak 😊 i zrobiłam Ance góry- "okruszek jej potoku i jej miłości do gór"🙂
Na koniec w ten sielankowy krajobraz wprowadziłam jakby "nutkę fałszu" -miniaturowego czerwonego klona (bo nie ma u Anki takich drzew🙂) ...żeby miała w tej skrzynce coś czego nie zobaczy kiedy oderwie od niej wzrok🙂. Zobaczymy czy przetrwa tamtejsze trudne warunki. Traktuję tego maleńkiego klona jak element zaskoczenia, o który prosiła na wstępie🙂.
Tak powstawał ZAPLECIONY KASETKOWY OGRÓDEK.
Kiedy na niego patrzę...to jak każdy poprzedni wyzwala optymizm ale poza tym ukazuje że warto cieszyć się z tego co mamy i nie myśleć o niepowodzeniach.
Anka! smacznej porannej kawy w promieniach słońca pod lasem, na wzgórzu życzę!
Chyba wszyscy odrobinę ci zazdrościmy🙂

Jeśli ktoś doczytał do końca...jeśli kasetka zachwyciła czyjeś oczy, zachęcam do lajkowania, polubienia, albo obserwowania mojego profilu. Udostępniajcie, to dodatkowa radość dla mnie...i koniecznie poznajcie Ankę,:
https://instagram.com/zaplatanana?igshid=NTc4MTIwNjQ2YQ==

Miniaturzystka Gosia.
p.s.
Poza "górami" większość kamieni w tym ogródku pochodzi od Ani z jej kolekcji naturalnych "pamiątek" zbieranych na licznych wyjazdach.











...SĄ W LUTYM KOLOROWE OGRÓDKI Witajcie na skraju zimy! Pozdrawiam -po raz pierwszy w tym roku! -wszystkich obserwującyc...
11/02/2023

...SĄ W LUTYM KOLOROWE OGRÓDKI
Witajcie na skraju zimy!

Pozdrawiam -po raz pierwszy w tym roku! -wszystkich obserwujących, podglądaczy i zaciekawionych tym jak wygląda zima z perspektywy mojego parapetu.
Ktoś zaświecił dziś dla mnie słońce, a ponieważ siedzę sobie beztrosko w domu, postanowiłam wykorzystać okienko pogodowe i zrobić dziś kilka zdjęć (co prawda tylko moim telefonem, bo fotograf wyjechał za głosem serca :) ale zapewniam was, że niektórzy mogą się zdziwić.
W kasetkowych ogródkach kolorowo. Wszystkie roślinki dzielnie zniosły długie mrozy i zimne wiatry. Trwały tam jak gwardziści strzegący pałacu Buckingham, na straży mojej siły do przetrwania zimy. Zmieniły trochę ubarwienie i przycupnięte dotrwały do lutego na moim zewnętrznym parapecie. Jak widzicie zamieszkały w nich dwa metalowe wróble które pilnują całości.
Jest pięknie! Ozdobne parapety można mieć przez cały rok- zapewniam was...a poczekajcie jeszcze chwilę aż pojawią się tam wiosenne mini kwiatuszki...może zauroczą was tak jak mnie. Im mniejszy ogródek tym mniej pracy i tym większa radość. Zbliża się chwila kiedy trzeba będzie zdecydować czy postawicie tam makro czy mikro roślinki. Każda decyzja będzie dobra jeśli was ucieszy i zaangażuje.
Z ciekawością będę podglądać ilu z was nie zapomniało o miniaturowych kasetkowych ogródkach i dotrwało prawie do wiosny, dlatego ucieszy mnie jeśli ktoś roześle dalej, udostępni znajomym, albo po prostu da znać że mnie tu odwiedził. Dla Was ulepiłam dziś z resztek śniegu bałwana!!! Jest śmiesznie z tym białym potworem...Mnóstwo pomysłów w głowie, mąż szykuje materiał na nowe skrzynki, będzie się działo!
Trzymacie się i ogłoście światu że idzie wiosna...u mnie są na to dowody!

Gośka :)

P.S. Agnieszka! wybacz zwłokę, pamiętam zrobić wycenę :) cierpliwości...

NIESMUTNY LISTOPADTydzień temu, w długi, słoneczny, listopadowy weekend poprosiłam mojego syna, żeby zrobił dla mnie kil...
19/11/2022

NIESMUTNY LISTOPAD

Tydzień temu, w długi, słoneczny, listopadowy weekend poprosiłam mojego syna, żeby zrobił dla mnie kilka jesiennych fotek mini ogródków. Listopad to czas kiedy parapety zewnętrzne zieją pustką i smutkiem, ale z kasetkowym ogródkiem jest inaczej .
Patryk wpadł w pośpiechu na mój balkon, spojrzał w kierunku okna i wybuchnął śmiechem mówiąc rozczarowanym tonem: "po co ty mnie tu ściągasz, skoro na tym parapecie nic się nie zmieniło? wszystko wygląda dokładnie tak jak dawniej"
(Spodziewał się pustych skrzynek z kamieniami???)..Widzę że nie zrozumiał więc tłumaczę laikowi, że taki właśnie był mój zamysł, właśnie to chciałam pokazać...nic nie zwiędło, nic nie zniknęło...a on mi na to odpowiada: to trzeba było wrzucić na FB te same fotki co wcześniej robiłem i na to samo by wyszło:) :) :) Rozbawił mnie do łez, ale mimo oporów zrobił kilka zdjęć.
Słuchajcie, mój nadworny fotograf - jak kiedyś wspominałam -nie zna się na roślinach. Nie zauważył "na szybko" drobnych różnic, tych zmian dla których tak bardzo lubię zajmować się roślinną miniaturą. Dla mnie w tych skrzyneczkach stale coś się zmienia. Gdyby nie to - byłoby nudno!
Jesienią kiedy słońce przestało rozgrzewać do czerwoności nasze parapety, rośliny z mini ogródków wreszcie mogły odetchnąć. Urosły i zagęściły się. Kiedy przyszły zimne noce, niektóre trochę zmieniły kolory. Rozchodniki przycupnęły do ziemi i zaczęły pełzać po okolicy. Zanim powstały zdjęcia musiałam nożyczkami nieco je przyciąć, bo pozostawione bez reakcji, do wiosny opanowałyby spore terytorium skrzynki. Miejscami widać pojedyncze żółte listki na floksach które wymieniają zeszłoroczne wdzianko na nowe. Najważniejsze jest jednak to, że wszystkie kasetkowe ogródki nawet późną jesienią zachwycają. Szkoda że teraz tak rzadko bywam na balkonie, ale pomyślałam, że obrócę skrzynki na parapecie o 180 stopni, żeby podchodząc do okna móc je lepiej obserwować codziennie z wnętrza mieszkania. A za trzy miesiące (...czy jakoś około) nadejdzie wiosna... :)
Trzymacie się ciepło i bądźcie czujni, bo jak napada sporo śniegu, zrobię kolejne zdjęcia...a najlepiej zastanówcie się, gdzie u Was znalazłoby się miejsce na taki radosny mini ogródeczek.
Małgosia

ZAWSZE KWITNĄCYNie lubię zimy z trzech powodów: po pierwsze stale jest mi zimno, po drugie dni są krótkie a słońca mało,...
21/10/2022

ZAWSZE KWITNĄCY

Nie lubię zimy z trzech powodów: po pierwsze stale jest mi zimno, po drugie dni są krótkie a słońca mało, po trzecie uśpieniu ulega moja aktywność ogrodowa...a ja jej potrzebuję jak husky zaprzęgu.
Staram się cieszyć że nie jestem Alaskanką, ale to nie pomaga na długo.
Ponieważ sporo z nas biadoli przed nadchodzącą zimą (dokładnie z tych samych, bardzo oczywistych powodów) ... a ja nie lubię narzekania... wyobraźnia natychmiast podszepnęła jak nieco "przechytrzyć naturę".
Właśnie tak zrodził się pomysł na mini ogródek ZAWSZE KWITNĄCY...
Na przekór zimie 😀!
Powstał on z końcem września, bo miałam w swojej szkółce od kilku tygodni posadzone i ukorzenione małe sadzonki w kasetkach. Wystarczyło złożyć pudełeczka w całość bez konieczności stresowania roślinek przesadzaniem jesienną porą.
Najpierw wykonałam kamienne kwiaty, które zawsze (!) będą tam kwitnąć😊. Całość skomponowałam tak, żeby okazałe kępki roślin znajdowały się u podstawy tych kwiatów - one też nie znikną zimą, choć inaczej będą wtedy wyglądały.

Kolejny mini ogródek spowodował maxi radość, kiedy kończyłam ustawiać kolorowe kamienie.

W moim ogrodzie przed domem, jesienią po raz drugi zakwitła lawenda. Uznałam to za przejaw współpracy natury z moją ideą kreowania rzeczywistości. Nazbierałam, ususzyłam, związałam malutkie bukieciki. Z drutu uformowałam "spinki ". Choć zasuszona lawenda nie przetrwa w takiej ładnej formie zimy na parapecie zewnętrznym, to przez jakiś czas będzie rozweselać każdego kto zajrzy do tej ogrodowej kasetki.
Wyobraźnia podpowiada mi również możliwość ozdabiania ogródków innymi "skarbami natury", ale nie można przesadzić. Musi być stylowo i mini:) Umocowanie w ogródku na przykład fragmentu gałązki jarzębiny (wystarczy kilka czerwonych kulek) i/lub żołędzi w czapeczkach :) czy drobniutkiej szyszki, mogłoby urozmaicić mini ogródek jesienią i na chwilę odmienić jego oblicze.

Znany cytat mówi, że "jeśli coś ci się nie podoba, zmień to! jeśli nie możesz tego zmienić -zmień swoje nastawienie". Zmieniłam to co mogłam, a nad nastawieniem do zimy jeszcze muszę popracować :)..
Lubię zimę z trzech powodów: po pierwsze wreszcie mam czas na wylegiwanie się z książką, po drugie zimowe widoki pełne śniegu i słońca potrafią mnie oszałamiać ...a po trzecie mogę snuć plany co chciałabym zmienić albo stworzyć wiosną kiedy będziemy mieć "nowe otwarcie".
Innych powodów brak😀.
Jeśli znacie kogoś kto mógłby polubić ogródek ZAWSZE KWITNĄCY...przesyłajcie dalej...udostępniajcie, może któreś zdjęcie szczególnie do polubienia?

Małgośka

ROŚLINY W MINI OGRÓDKACHPatrząc na mini ogródek łatwo pomyśleć o tej kasetce że jest jak zabawka, ale stoi na zewnętrzny...
14/10/2022

ROŚLINY W MINI OGRÓDKACH

Patrząc na mini ogródek łatwo pomyśleć o tej kasetce że jest jak zabawka, ale stoi na zewnętrznym parapecie i podlega wszystkim prawom natury jakim podporządkowany jest duży ogród. Niby oczywiste, a jednak...

Ponieważ właścicielka pierwszego mini ogródka -Monika- przejmuje się (zupełnie niepotrzebnie!) wszelkimi zmianami w swojej skrzynce, wysłałam jej niedawno uprzedzającą wiadomość: "nie martw się jak klon straci liście"...bo ma tam posadzoną w ramach eksperymentu sadzonkę klonika japońskiego, a ona odpisuje: "to on straci liście?" :) ...więc przywołuję wiedzę jaką przyswoiła w przedszkolu ale zapomniała..."no klon to drzewo, spadną mu liście a na wiosnę pojawią się nowe" :)

Mini rośliny w ciągu roku zmieniają kolory, kształty ale są tak dobrane aby nie znikły w zimie.
Poza tym, co najważniejsze: kwitną! Nie widać tego na dotychczasowych zdjęciach, ponieważ wszystkie fotki robione były po okresie kwitnienia. Wiosną i latem pojawią się drobne -rzecz jasna- kwiatuszki.

Głównym narzędziem ogrodniczym są nożyczki którymi co kilka tygodni przycinam niektóre roślinki. Lubię jak są małe, lubię jak mam poczucie że coś kreuję, lubię jak kamienne ozdoby są dobrze widoczne, lubię mini... ale ktoś inny może lubi coś innego, może pozwalać roślinom na nieco bujniejszy wzrost.

Czasem dostaję sadzonki od mojej serdecznej przyjaciółki Asi z jej ogrodu (ona dzieli się wszystkim co jej urośnie!!! :), ale zdarza się że czasem jakieś kupuję. Podejrzewam, że jak Wy coś kupicie, to misternie i czule sadzicie w ziemi. Ja, najpierw muszę zawartość małej doniczki podzielić na jeszcze mniejsze, prawdziwie miniaturowe sadzonki. Pokroję, porozrywam, posadzę. :) Potem przez kilka tygodni przyjmują się po tej "operacji" abym mogła użyć ich do nowego projektu. Założyłam szkółkę takich mini roślinek w miniaturowych pudełeczkach żeby łatwo i szybko komponować ogródki na zamówienie. Można wybrać sobie dowolne roślinki z których chce się mieć skomponowany mini ogródek.
Kotula owłosiona, zawciąg nadmorski, konwalnik czarny, rozchodniki i rojniki w wielu odmianach, floks szydlasty to tylko niektóre z moich propozycji. Wytrwali obserwujący, wiosną zobaczą nową kwitnącą odsłonę tych samych kasetkowych ogródków.

A co kiedy któraś roślina nie przetrwa, uschnie...? Łatwo wyjąć jedną kasetkę, wymienić roślinkę na inną i z powrotem umieścić w skrzynce. Pamiętajcie, że "ogrodnictwo to ćwiczenie optymizmu; czasami jest triumfem nadziei nad doświadczeniem" 🙂

Dziś wrzucam kilka zdjęć ogródków prezentowanych wcześniej, których jeszcze nie widzieliście, ale za tydzień... mój osobisty manifest przeciwko zimie :) ...mini ogródek ZAWSZE KWITNĄCY !!! Pan fotograf był zachwycony.

Małgosia

NAD URWISKIEMRobię co mogę żeby było krócej, ale znowu -mimo wewnętrznych napominań- nie wyszło...Witam wszystkich którz...
08/10/2022

NAD URWISKIEM

Robię co mogę żeby było krócej, ale znowu -mimo wewnętrznych napominań- nie wyszło...

Witam wszystkich którzy chcą znów zajrzeć do Kasetkowego Ogródka.

Pomysł na mini ogródek nawet dla mnie zawsze jest zaskoczeniem, a kiedy zaczynam go składać mam co najwyżej mgliste pojęcie co z tego wyjdzie. Takie układanie puzzli bez obrazka. Zdarza się tak, że znajdę jakiś kamyk, albo zestawię ich kilka i już wyobraźnia mini-ogrodo-maniaka startuje w kosmos. Innym razem Monia powie "Gosia wymyśl coś"... i to wystarczy- podejmuję wyzwanie do każdego zamówienia. Na niezdecydowanych w mojej głowie czeka mnóstwo pomysłów.

Tym razem zaczęło się od niepozornego, małego, czarnego kamyka, który miał dość nietypowy kształt (mowa o latarni morskiej ze zdjęć poniżej). Pomyślałam że nie będzie ani romantycznie, ani wakacyjnie tylko zrobię trochę bardziej mroczny ogródek... dla faceta!!! Mrocznego faceta... który nie lubi tak bardzo jak ja różowych kamieni :) ale lubi maleńkie ogródki- na pewno są tacy na świecie.

Hmmmmm... a może bez sensu z tym facetem się wyrywam, bo Asi, Monice i Ance które widziały zdjęcia, ten ogródek też się podobał... tak pisały... ale one raczej muszą ze względu na przyjaźń :).

Z drugiego oryginalnego kwadratowego kamyka (ludzie...widział ktoś kiedyś naturalne, kwadratowe kamienie???... a ja mam!) powstał domek który moja mama nazwała domkiem latarnika :)

Trudność z wykończeniem latarni morskiej rozwiązała jedna maleńka śrubeczka z graciarni mojego męża, służąca podobno do kabla antenowego- wierzę mu na słowo:), ale prezentuje się idealnie.

Wiecie że odkryto dotąd 20 rodzajów endorfin zwanych molekułami szczęścia? Ja myślę że w mojej głowie tworzy się nawet więcej „odmian” podczas składania mini ogródków, tylko nikt mojego mózgu jeszcze nie zbadał... i to wszystko bez czekolady, seksu i biegania!!! :)

Zainteresowanym podpowiadam że mini ogródki najlepiej trzymać pod lekkim zadaszeniem. Chociaż jak widać na pięknych zdjęciach zrobionych przez mojego syna Patryka, deszcz nie zrobi tu żadnej szkody ( BO TO PRAWDZIWE OGRÓDKI! ), dobrze jest mieć pod kontrolą ilość wody jaką dostają rośliny. Większość z nich lubi mieć tylko lekką wilgoć w ziemi, żeby wolno i zdrowo rosły oraz kilka godzin słońca dziennie...jeśli pogoda sprzyja. Wiadomo - w upalne dni podlewamy je więcej, prawie codziennie- ale bez przesady. Co kilka dni lekko przesuszamy ziemię.

Tyle na dziś; jeśli znacie kogoś z kim warto podzielić się pięknymi zdjęciami, pomysłem, zainspirować, albo po prostu zwiększyć mi klikalność - to rozsyłajcie,...bo zauważyłam u siebie pierwsze objawy uzależnienia od tych "łapek" i "serduszek"...albo raczej od ludzi którzy mi sprzyjają. Dzięki że tu wracacie.

Za kilka dni opowiem coś więcej o roślinach w moich mini ogródkach -uwaga! tu dopiero może mnie ponieść z pisaniem...najwyżej nie przeczytacie do końca

Pozdrawiam ludzi z Roznova pod Radhostem, z Czernichowa, z Pogorzan, z Tropiszowa, z Mogilan, ze Stalowej Woli, z Krakowa oraz wszystkich pozostałych którzy nie wiem skąd są, ale tu zaglądają.

Miniaturzystka Gosia

NAD JEZIOREMKiedy pierwszy mini ogródek podarowałam Monice byłam dumna z tego że stworzyłam (z naciskiem na stworzyłam!)...
01/10/2022

NAD JEZIOREM

Kiedy pierwszy mini ogródek podarowałam Monice byłam dumna z tego że stworzyłam (z naciskiem na stworzyłam!) wyjątkowy i oryginalny prezent, ale jednocześnie poczułam się źle, bo straciłam mój obiekt uwielbienia. (Monika fajnie że jesteś dobrym duszkiem pierwszego mini ogródka:) Ogrodnicy mnie zrozumieją, a dla niewtajemniczonych w ogrodnicze klimaty powiem że to podobne uczucie jakby wam ktoś z podwórka zajumał i wywiózł cały trawnik. Patrzycie przez okno a tam klepisko:)

Musiałam szybko zapełnić pustkę na parapecie.

Dom Podróżnika nad Jeziorem Czorsztyńskim -z myślą o tym miejscu powstawał kasetkowy ogródek "Nad jeziorem"...Jak jezioro to żaglówki...

Z pomocą męża powstały skrzynki...tak, tak... nie jedna a trzy skrzynki, bo widząc jak mnie wciąga wena twórcza, wolał się nie rozdrabniać. Wyrzuciłam na dywan wiaderko kamyków i znalazłam 6 właściwych z których utworzyłam żaglówki. Na spacerze przypadkiem spotkałam białe obłe i płaskie kamienie które miały kojarzyć się z wodą. Kleiłam, sadziłam, przekładałam, poprawiałam... komponowałam cały ten obrazek aż po wielu dniach mogłam szepnąć pod nosem ... WOW!, ale jesteś piękniutki... i znowu pojawiła się ta radość z obcowania z czymś malutkim, co wymaga troski i zaopiekowania, a nie spowoduje bólu kręgosłupa, zdrętwiałych kolan, i potu na czole - posiadacze ogrodów wiedzą co mam na myśli :)
..tu pozdrawiam... wszystkich ogrodników w skali makro! …oraz wszystkich obserwujących :)

W chwili kiedy wrzucam ten post widzę 29 osób obserwujących i wielu klikających! Jedni otwarcie pokazują swoje profile FB (ludzie z Equimedu z teraźniejszości i przeszłości- jesteście super!!! naprawdę)- choć wiem że niektórzy nie podzielają mojej ogrodowej miłości ale chyba lubią mnie trochę i polubili mój pierwszy wpis. Niektórych nie znam ale już was lubię! Anka i Kinga ...Majka ...Piotrek!:)-doceniam...nawet prawdziwego Króla tu widzę, a Pani Terenia ze Stalowej i Pani Ewa...też kliknęły...i Patrycja, Roksana, Agnieszka, Aśka, Julka:) oraz moi znajomi z Czech: Petr i Michalka-jesteście tu!!! Dziękuję wszystkim za zainteresowanie. Druga grupa to ta która przeczytała i mam nadzieję będzie śledzić "mnie" z przyjemnością albo chociaż śledzić:) Bociek nie kryguj się tylko kliknij coś:)

Nie znam się dobrze na tych internetach ale skoro nie wykupiłam za kilka dyszek opcji dotarcia do szerokiego grona odbiorców to albo jestem głupia, albo wy mi wystarczacie:) Otóż wystarczacie! Niech się samo dzieje

Obiecuję pisać krócej:)

Małgośka

Wszystko ma swoją historię i swój początekMoja synowa Monika poprosiła mnie kilka miesięcy temu o „wymyślenie czegoś” de...
24/09/2022

Wszystko ma swoją historię i swój początek

Moja synowa Monika poprosiła mnie kilka miesięcy temu o „wymyślenie czegoś” dekoracyjnego na swój balkonowy parapet. Właśnie tak to ujęła..."Gosia wymyśl coś!" Chciała mieć po prostu piękne otoczenie okna, ale zupełnie obca jej była ogrodowa pasja. Dziewczyna bez ogródek przyznała się do braku wiedzy i zaangażowania w tym kierunku. Pomyślałam że sytuacja jest BEZNADZIEJNA :), bo sama mam duży ogródek i wiem że rośliny wymagają troski. Myślałam że Monika zapomni o swojej zajawce, ale nie!... przypomniała się po jakimś czasie. Pokusa aranżacji parapetu była nieodparta…a ja wciąż poszukiwałam czegoś pomiędzy doniczką lawendy a kompozycją sztucznych kwiatów których nie trzeba podlewać :) ... i wtedy mnie olśniło!!! Zrobię jej minimalistyczną i miniaturową wersję swojego ogrodu! W pamięci miałam wciąż świeżo przeczytaną „Miniaturzystkę”…i wszystko poskładało się w projekt utworzenia pierwszego kasetkowego ogródka na wymiar Moniki parapetu. Nazwałam go „Romantyczny ogródek Moni”.

Zobaczcie sami.

30/07/2022

Witam na profilu Kasetkowy Ogródek wszystkich którzy pasjonują się ogrodami i roślinami, oraz tych którzy twierdzą że ususzą nawet kaktusa...wszystkich którzy nie mają możliwości albo czasu na założenie ogródka przed domem...wszystkich którzy szukają oryginalnego pomysłu na prezent albo na swój parapet.
Kasetkowy ogródek to miniaturka naturalnego ogrodu, która przetrwa gorące lato, nie zniknie w zimie a wiosną obudzi się na nowo do życia...to radość która pojawia się gdy patrzysz na coś małego i pięknego. Dziwne, ale tak jest.
A czemu kasetkowy? Bo pod ozdobnym "wiekiem" z roślin, ozdób i kamieni znajdują się kasetki - każda roślina ma swoją własną.
Tak jak w naturze, wszystkie ogródki są oryginalne i niepowtarzalne ..."Ogród romantyczny", "Ogródek nad jeziorem", "Ogródek na wydmach"... tworzone na wymiar parapetu.
Mam na imię Małgorzata...Gosia...Małgośka...jak kto woli i zapraszam do świata miniaturowych ogrodów.

Adres

Kraków

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kasetkowy Ogródek umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Kasetkowy Ogródek:

Udostępnij

Kategoria