21/12/2025
Dziś przypada najkrótszy dzień w roku, a przed nami najdłuższa noc.
To czas na spacer, otulenie w ciepły koc, kawę z cynamonem i duuużo czułości dla siebie.
Może więc, kiedy już tak się otulicie i wygodnie umościcie na wygodnym fotelu lub kanapie mielibyście ochotę poczytać jak te dni wyglądały w innych czasach i kulturach?
W starożytnym Rzymie przesilenie zimowe było czasem, który naturalnie wiązano z bogami i cyklem życia. U progu zimy ich kalendarz wypełniały uroczystości - Saturnalia, jedne z najgłośniejszych świąt, przypadały w połowie grudnia, od 17 do 23 dnia tego miesiąca. Był to czas biesiad, wspólnego ucztowania, radosnych zabaw. W tym okresie składano ofiary ku czci Saturna, boga rolnictwa i czasu, obchodzono je jako święto życia po zbiorach, kiedy praca w polu ustaje, a ludzie oddają się wspólnym przyjemnościom.
Pod koniec roku Rzymianie czcili też Sol Invictus „Niezwyciężone Słońce”, którego święto miało miejsce 25 grudnia, podkreślając triumf światła nad mrokiem, symboliczny powrót słońca po najkrótszych dniach roku.
Dla Rzymian te uroczystości nie były tylko zabawą, lecz także wyrazem głębokiego związku z naturą i cyklem roku. To, co dziś nazywamy przesileniem, dla nich było naturalnym momentem święta, radosnym zamykaniem jednego cyklu i wchodzeniem w następny.
Zupełnie inaczej kultury Wschodu, w szczególności chińska, rozumiały ten sam astronomiczny punkt roku. W tradycyjnym chińskim kalendarzu solarnym zimowe przesilenie nosi nazwę Dongzhi (冬至) „przyjście zimy” i wypada zwykle między 21 a 23 grudnia.
Dla starożytnych Chińczyków był to kluczowy moment kosmicznej harmonii, zgodny z filozofią yin i yang. Przesilenie zimowe oznacza, że energia yin - symbol ciemności i chłodu - osiąga swój szczyt, po czym zaczyna ustępować pozytywnej, ciepłej energii yang. Ten przełom był obserwowany od wieków i traktowany jako odrodzenie światła, początek nowego cyklu życia.
Dongzhi było jednym z najważniejszych terminów solarnych roku, jeszcze przed Chińskim Nowym Rokiem. Rodziny zbierały się razem, spożywano specjalne potrawy jak tangyuan czy pierożki.
W świetle feng shui i chińskiej kosmologii nie chodzi tylko o zwykłe świętowanie. Zimowe przesilenie reprezentuje głębokie przejście: punkt równowagi, w którym cykl życia, podobnie jak słońce, zaczyna wzrastać. To moment, w którym energia środowiskowa powinna być uporządkowana i zharmonizowana z naturą, by dom i człowiek byli w zgodzie z rytmem kosmosu. Feng shui odwołuje się do starożytnej koncepcji harmonii między człowiekiem, ziemią i niebem, a przesilenie jest jednym z punktów, w których ta harmonia najłatwiej się manifestuje.
Choć nie wszystkie praktyki feng shui skupiają się bezpośrednio na świętach, kosmologia chińska traktuje zimowy punkt solarny jako punkt zwrotny w cyklu energetycznym świata, istotny dla planowania, refleksji i odnowy.
W tym samym zimowym okresie, gdy Rzymianie świętowali powrót światła, a w Chinach obserwowano przełom yin i yang, społeczności żydowskie obchodziły Chanukę. Choć samo święto nie jest bezpośrednio związane z astronomicznym przesileniem zimowym, jego symbolika wyraźnie rezonuje z tym samym uniwersalnym motywem: światła pojawiającego się w czasie ciemności.
Chanuka upamiętnia wydarzenia z II wieku p.n.e., kiedy po odzyskaniu Świątyni Jerozolimskiej zapalono menory, a niewielka ilość rytualnie czystej oliwy miała wystarczyć tylko na jeden dzień, lecz paliła się przez osiem. Ten cud stał się fundamentem święta obchodzonego przez osiem kolejnych wieczorów, podczas których zapala się świece chanukiji. W najkrótsze dni roku, gdy noc dominuje nad dniem, stopniowe rozświetlanie ciemności nabiera szczególnego znaczenia. To nie triumf słońca nad nocą, lecz trwałość duchowego światła, które nie gaśnie mimo przeciwności.
W przeciwieństwie do rzymskich Saturnalii czy chińskiego Dongzhi, Chanuka nie była pierwotnie świętem kosmicznym ani rolniczym. Jednak jej umiejscowienie w kalendarzu i silny motyw światła sprawiają, że naturalnie wpisuje się w szerszy, ponadkulturowy rytm zimowego przesilenia. W praktyce religijnej i symbolice jest to czas pamięci, ciągłości i nadziei, kiedy światło nie wraca samo z siebie, lecz zostaje podtrzymane przez człowieka.
Motyw przesilenia pojawia się również w wielu innych kulturach Europy Północnej i Azji. U ludów germańskich i skandynawskich obchodzono Yule, święto trwające kilka dni, związane z odrodzeniem słońca i nowym cyklem roku. Palono ogromne polana, których ogień miał symbolicznie wspierać słońce w jego powrocie. Zwyczaje te przetrwały w lekko zmienionej formie w późniejszych tradycjach bożonarodzeniowych.
Szczególne miejsce w opowieści o zimowym przesileniu zajmują kręgi kamienne epoki kamienia, powstałe na długo przed Rzymem, Chinami czy zapisami biblijnymi. Najbardziej znanym z nich jest Stonehenge na południu Anglii, wznoszony etapami od około 3000 do 1600 roku p.n.e. Jego kamienna architektura nie była przypadkowa. Monument został precyzyjnie zorientowany względem ruchu słońca, a oś główna wskazuje zarówno wschód słońca podczas przesilenia letniego, jak i zachód słońca w czasie przesilenia zimowego.
W ostatnich latach coraz częściej podkreśla się, że to właśnie zimowe przesilenie mogło być dla społeczności neolitycznych ważniejsze niż letnie. Zachód słońca w najkrótszym dniu roku widziany z centrum kręgu był momentem symbolicznego domknięcia cyklu. Był to czas, gdy kończył się stary rok, zapasy decydowały o przetrwaniu, a wspólnota gromadziła się wokół ognia i rytuału. Archeologiczne znaleziska w pobliskim Durrington Walls sugerują, że właśnie zimą odbywały się tam większe zgromadzenia i uczty.
Kamienne kręgi i megality, takie jak Newgrange w Irlandii, zostały zbudowane tak, by promienie wschodzącego słońca w dniu przesilenia docierały do wnętrza grobowca. Był to znak ciągłości życia, połączenia świata żywych i zmarłych, oraz dowód na to, że nawet w najciemniejszym momencie roku istnieje zapowiedź odrodzenia.
W Persji i regionach Iranu obchodzono noc Yalda, najdłuższą noc w roku, spędzaną wspólnie przy ogniu, jedzeniu i opowieściach. Była to noc oczekiwania, po której światło stopniowo odzyskuje przewagę. Podobnie jak w innych kulturach, nie chodziło jedynie o astronomię, lecz o doświadczenie wspólnoty i trwania w czasie ciemności.
Zestawiając te wszystkie tradycje: rzymskie, żydowskie, chińskie, nordyckie czy perskie, widać wyraźnie, że przesilenie zimowe było dla ludzi czymś więcej niż punktem w kalendarzu. Niezależnie od religii czy kontynentu, był to moment graniczny, w którym ciemność osiąga swoje maksimum, a jednocześnie zaczyna się jej powolny odwrót. Jedni widzieli w tym triumf słońca, inni cud, jeszcze inni kosmiczną równowagę energii. Wspólny pozostawał sens: świadomość cyklu, powrotu i nadziei, że nawet po najdłuższej nocy światło znów znajdzie drogę.
A więc zapalcie sobie świeczki lub rozpalcie ogień w kominku i cieszcie się nadejściem dłuższych dni!
Kasia