31/01/2024
Jeszcze będzie przepięknie…🙂 Ale najpierw krew, pot i demolka, czyli remont!
Gdy w moim życiu pojawił się Heniek, jasne stało się, że prędzej czy później trzeba będzie szukać nowego domu. W starym mieszkaniu ledwo mieściliśmy się we dwójkę z kotem, a co dopiero z dzieckiem. Poza tym koszmar z targaniem wózka na 3. pietro bez windy z płaczącym niemowlakiem powracał jak bumerang.
Żartujemy, że poszukiwania nowej miejscówki trwały u nas 4 lata i 5 dni. Przez cztery lata jeździliśmy po Warszawie i okolicach, zmienialiśmy koncepcje - może coś w nowym budownictwie na Grochowie (z po sąsiedzku ❤️), a może 100-metrowe mieszkanie z ogrodem w dawnym biurowcu PAN w Jabłonnie (z .alicja w pobliżu ❤️), oglądaliśmy nawet drewniane domy nad Biebrzą…
Ale podskórnie czuliśmy, że wcale nie chcemy się ruszać z Bielan. Wrośliśmy w tę zieloną, urokliwą dzielnicę. Sęk w tym, że w najpiękniejszej części Bielan ofert sprzedaży mieszkań jak na lekarstwo. Wszystkie są albo koszmarnie drogie, albo maleńkie. A najczęściej jedno i drugie. Państwo Piechotkowie, genialni architekci, którzy projektowali tutejsze osiedla, porzucając jako pierwsi socrealistyczną estetykę, mierzyli się z powojennym głodem mieszkań, więc o przestronnych apartamentach nie było mowy.
Gdy zobaczyliśmy ofertę M3 z ogródkiem i to kilka kroków od nas, tuż obok dwóch pięknych parków, długo się nie zastanawialiśmy. Decyzja zapadła w ciągu 5 dni 🙂
Nie bez znaczenia był tez syndrom wicia gniazda, który włączył mi się pod koniec ciąży. Koniec końców - udało się! 😎
Remont już trwa! Będę wrzucać relacje z postępami prac i fakapami, bo remont, jak wiadomo fakpami stoi. Trzymajcie kciuki 💪🏻😘