19/01/2026
Są projekty, które robi się szybko. I są takie, które zostają z architektem na długo.
Ten jest zdecydowanie z tej drugiej kategorii.
To rozbudowa, przebudowa i nadbudowa budynku mieszkalnego jednorodzinnego o powierzchni blisko 400 m². Projekt indywidualny, prowadzony od pierwszych rozmów, przez warunki zabudowy, aż do etapu pozwolenia na budowę, na które właśnie czekamy.
Nie był to łatwy proces. Działka narożna, skośny front, bardzo konkretny kontekst przestrzenny. Do tego prawie osiem miesięcy oczekiwania na warunki zabudowy i początkowy brak zgody na nadbudowę z płaskim dachem i tarasami. W pewnym momencie było jasne, że ten projekt będzie wymagał nie tylko pracy projektowej, ale też cierpliwości, rozmów i umiejętności obrony rozwiązań, które miały sens.
Zależało mi na tym, żeby ten budynek był spójny. Żeby forma wynikała z funkcji, a funkcja z miejsca. Żeby front narożnej działki był czytelny i uporządkowany, a tył otwierał się spokojnie na ogród i las. Bez przypadkowych gestów. Bez projektowania „pod akceptację”.
To nie jest dom z katalogu. To projekt dopasowany do konkretnej działki, konkretnych potrzeb i konkretnego sposobu życia. I właśnie dlatego był dla mnie tak ważny.
W architekturze najbardziej cenię moment, w którym po długim procesie wszystko zaczyna się układać w całość. Kiedy wiesz, że każda decyzja była przemyślana, a projekt obroni się nie tylko na wizualizacjach, ale przede wszystkim w codziennym użytkowaniu.
Pracuję z klientami prywatnymi oraz inwestorami, którzy szukają architektury tworzonej indywidualnie, z myślą o jakości i długofalowej wartości. Jeżeli planujesz dom, rozbudowę lub większą inwestycję i zależy Ci na spokojnym, całościowym prowadzeniu projektu, zapraszam do kontaktu.
Ten projekt dużo mnie nauczył. I dokładnie takie projekty chcę robić dalej.