30/04/2022
Nowy Jork Agora Galery 2005r.
Grzegorz Król: malarstwo z natury jako „Niemy Krzyk”
Grzegorz Król jest bardzo specjalnym rodzajem malarza – pejzażysty. Jego obrazy, bardziej niż opiewaniem przyrody, są wzruszającym błaganiem o jej zachowanie.
Wychował się w Polsce, nad malowniczą rzeką Wieprz koło lasów Roztocza i był naocznym świadkiem jak tak zwany „postęp ludzkości” może stopniowo doprowadzić do degradacji pięknego krajobrazu, zostawiając drzewa, łąki i cieki wodne w zapomnieniu i samotności.
To samouk rozumiejący specyfikę swojego przedmiotu, który ślubował poświecić talent malarski w służbie zagadnień ekologicznych. Aby tego dokonać wytworzył odpowiedni styl charakteryzujący się niezwykłą siłą wyrazu. Realizm przybiera uduchowiony wydźwięk. Jego prace można oglądać w Galerii Agora, 415 West Brodway, Soho od 22 listopada do 13 grudnia (wernisaż artysty odbędzie się 1 grudnia).
Możliwe, że najbliższym stylistycznie poprzednikiem Króla jest niemiecki malarz romantyczny Caspar David Friedrich, ponieważ jego płótna mają podobną atmosferę. Jednak, o ile Friedrich wykorzystywał tajemnicę przyrody do metaforycznego ukazania duchowej izolacji ludzkości, to w przypadku dzieł Króla w sposób niezwykły ukazana jest, sama w sobie, tragedia świata przyrody. Siłę ekspresji osiągnął Król dzięki stylowi, który jest jednocześnie ciemny i rozświetlony. To właśnie dzięki dramatycznemu kontrastowi tonacji barw, osiągniętej przez nakładanie wielu przezroczystych warstw laserunku tworzy Król podniosłą atmosferę swoich kompozycji, która jest tak efektywna.
Niezmiennie obecne w jego dziełach jest wrażenie metamorfozy. Widzimy proces degradacji pysznych w swym rozkwicie, oblanych światłem słońca drzew do nagich, poszarpanych i pokrytych bruzdami gałęzi wyciągających swoje artretyczne szpony ku niebu.
Król ukazuje przeciwstawne wizje, które „wzywają dramatycznie, choć niemym krzykiem, do spowolnienia dzikiego pędu cywilizacji niszczącego przyrodę, a w końcu i samego człowieka”. Faktycznie, jego dzieła przekazują w sposób bezpośredni to przesłanie za pomocą subtelnie roziskrzonych tonów i ukazujących wrażliwość artysty zniekształconych form. Jak wcześniej wspomniany Caspar David Friedrich, Król łączy pełen detali, drobiazgowy realizm z dużym subiektywizmem obrazowania aby osiągnąć, w wymiarze wizualnym, poezję pełną niepokoju.
Powołując się na przyrodę jako największego mistrza, Król obserwuje grę światła i cienia na różnych powierzchniach swoim nie znającym błędu okiem i przywiązuje uwagę do szczegółów faktury krzewiących się chwastów, kory drzewnej i innych elementów przyrody.
Król podkreśla realizm, aby uczynić wiecznie powracający temat nietrwałości świata organicznego tym silniejszym. Poczucie przedwczesnej degradacji znajduje wszechobecne potwierdzenie w jego pracach. Spustoszenie i czarne cienie stoją w kontraście do jasnego światła oferującego jedyną nadzieję na sięgnięcie poza ludzką wiedzę i rozum.
Kontrast ten jest szczególnie dramatyczny na płótnie zwanym „Nr 2”, gdzie blady księżyc w pełni oświetla niebo między nagimi szkieletami drzew i prostą, krytą strzechą chatą, jak też „Nr 8”, gdzie widać pojedyncze zrozpaczone, kościste drzewo wznoszące się nad kałużą na tle odległych gór spowitych gęstą mgłą.
Numerując, a nie nazywając obrazy, Grzegorz Król mądrze unika sztampowego ujmowania problemów związanych z bezmyślnym niszczeniem środowiska, a tak bliskich jego sercu. Bo przecież nic nie może wskazać na te problemy celniej niż „niemy krzyk” jego twórczości, który mówi tak wymownie sam za siebie.
Peter Wiley