03/03/2026
Będąc artystą - nie ma nic gorszego niż porównanie do pracy innego artysty.
Tnie skrzydła jak skalpel.
Ja nie wiem czy jestem artystą. Maluję swoje ilustracyjne światy. Nie tworzę nic nowego.
Znam artystę, który tworzy piękne prace a jednak na wernisażu usłyszałem pytanie od widza - Czy nie ma Pan problemu, że porównują Pana do Beksińskiego?
Uwielbiam Beksińskiego ale jednak tak bardzo nie chcę zbliżyć się do jego stylu malarstwa.
Można mówić o warsztacie, tematyce ale czasem pierwszy rzut oka mówi - Beksiński.
Siła jego malarstwa odcisnęła mocne piętno na współczesnych artystach. Ciężko się od tego wyzwolić.
Mój profesor od malarstwa, Stefan Krygier zwykł mawiać, że w malarstwie wszystko już było. I ma rację.
W czasach socjalmediów dostęp do odbiorcy mają różni twórcy, którzy tworzą g***o jak i dobre rzeczy. Ale głównie g***o.
Sprzedajesz g***o w bikini albo z gołą dupą. Nie sprzedajesz swojej twórczości tylko gołą dupę.
Tysiące lajków nie pochodzą z zachwytu Twoją sztuką, tylko z tego, że można zwalić konia kiedy malujesz.
Nie cierpię hiperrealizmu bo dla mnie to kompletna strata czasu.
Czasem mam kryzysy, zastanawiając się czy to co robię ma sens?
Jak uniknąć szufladkowania z Beksińskim i innymi artystami?
Szukać! Tworzyć! Rozwijać się!
Nie ustawać w pasji zwłaszcza, jeśli jest kilka osób, które w Ciebie wierzą, kibicują a nawet lubią to co robisz.
Wiem, że to brzmi jak gówniane pseudo couchowanie.
Kiedy maluję cały świat zapada się do małej przestrzeni umysłowej, gdzie jest tylko wyobraźnia, skupienie nad pracą i wolność tworzenia.
Celem jest wypracowanie takiego świata malarskiego, żeby ktoś, kiedyś powiedział, że czyjś obraz to w stylu Trojanowskiego.
A poważnie.
To mój wewnętrzny imperatyw, by mimo braku zarobku, braku milionów lajków powoływać do życia i przedstawić Wam moją wyobraźnię.
Dziękuję, że tu jesteście.