12/04/2026
Pokój, który miał być „dla gości”… a finalnie stał się jednym z ulubionych w domu.
To przestrzeń, która nie stoi pusta i nie czeka na okazję.
Na co dzień działa jako miejsce do odpoczynku, chwil dla siebie i grania na pianinie, a kiedy trzeba – bez problemu zamienia się w wygodny pokój gościnny.
Zależało mi na tym, aby to wnętrze było spokojne, ale nie nudne.
Dlatego pojawia się mocniejszy akcent w postaci tapety – dodaje charakteru, ale nadal zostaje w spójnej, ciepłej kolorystyce całego domu.
Jest tu też element z historią – fotel vintage należący do właścicieli, który odnowiony znalazł tu swoje miejsce. Takie detale nadają przestrzeni indywidualny charakter i sprawiają, że projekt zyskuje niepowtarzalny charakter.
Reszta to już balans:
światło, które buduje klimat,
miękkie formy, które zapraszają do odpoczynku,
i kilka wyraźnych detali, które robią robotę zamiast nadmiaru dekoracji.
Dobrze zaprojektowane wnętrze nie jest na pokaz — tylko do życia.