18/02/2019
Kontynuując poprzednie wpisy, w których starałem przybliżyć się Wam, jak moim zdaniem powinno wykonywać się pewne etapy prac wykończeniowych, chciałbym zająć się teraz tematem dotyczącym szpachlowania płyt kartonowo-gipsowych. Sposób wykonywania tego typu prac przez naszą firmę, może okazać się dość sporny dla wielu wykonawców, a to ze względu na pytanie, które należy sobie zadać przed przystąpieniem do pracy – czy szpachlować same łączenia i wkręty, jak większość czy może jednak całe płyty, jak to robi Kasprzyk?
W poniższych punktach spróbuje pokrótce wyjaśnić, dlaczego nie wystarcza mi położenie gipsu na samych łączeniach.
1. Zużycie materiału – to pierwszy zarzut, z jakim się spotykam. Owszem, na całą powierzchnię ściany wykorzystamy znacznie więcej materiału, niżby miało to miejsce podczas szpachlowania samych łączeń, aczkolwiek przy zastosowaniu płyt 4PRO różnica ta będzie niewielka, tam nie mamy żadnych zgrubień do wyrównania, zatem warstwa położonego materiału będzie cienka i równomierna.
2. Nakład pracy – jest większy, ale też niewiele. W większości przypadków po zaszpachlowaniu połączeń i wkrętów, i tak mamy zakryte jakieś 40% powierzchni płyty. Ta wartość jest oczywiście zróżnicowana – jedni szpachlują bardzo wąsko, inni bardzo szeroko. Moim zdaniem wystarczy dołożyć jeszcze trochę i gotowe. Spróbujcie, zobaczycie jak zaskakująco niewiele czasu doszło.
3. Szlifowanie – ten punkt dowodzi, że mój sposób szpachlowania całej powierzchni wychodzi mocno na prowadzenie. Myślicie pewnie: „Niepoważny ten Kasprzyk… Myśli, że większą powierzchnię wyszlifuje łatwiej i szybciej niż same łączenia?”. W istocie tak właśnie jest. Okazuje się, że przy pracy na samych łączeniach pojawiają się pewne haczyki, na które łatwo się nadziać. Bardzo trudno jest bowiem wprowadzić idealne przejście materiałów na styku płyty i gipsu. Masa po odpowiednim wyszlifowaniu będzie gładziutka, a płyta nieco bardziej chropowata, a do tego jeszcze z delikatną fakturą powstałą w procesie produkcji (nie mówiąc już o drobnych niedoskonałościach i małych uszkodzeniach, których nie zauważyliśmy). Co więcej, masa musi być zeszlifowana idealnie w punkt i rozchodzi się tutaj dosłownie o ułamki milimetra. Kiedy zeszlifujemy odrobinę za dużo, pod odpowiednim światłem będzie widać dołek. Kiedy zeszlifujemy odrobinę za mało, widoczna będzie wypukłość. Pisząc „odpowiednie światło”, mam na myśli mocne, padające równolegle po ścianie. Są to niewielkie niedociągnięcia, niewidoczne przed pomalowaniem, które inwestor zauważa z czasem, już w trakcie użytkowania domu. Trudne do uchwycenia podczas odbiorów, ale są.
4. Malowanie – a konkretnie jego efekty, to ostatnia rzecz, która przemawia za szpachlowaniem całopowierzchniowym. Dzięki temu rozwiązaniu podłoże jest jednorodne pod względem barwy i chłonności, nie ma potrzeby korzystania z gruntującej farby podkładowej (wystarczy dobry grunt uniwersalny). Jest to szczególnie istotne przy malowaniu na biały lub inne jasne kolory.
Mam nadzieję, że choć częściowo przekonałem Was, że szpachlowanie całych płyt kartonowo-gipsowych, pomimo pozornie większego nakładu oraz czasu pracy, przynosi lepsze efekty końcowe. A może wręcz przeciwnie, może nadal jesteście wierni przekonaniu, że nie warto się forsować, a jeśli szpachlować, to tylko łączenia i wkręty? Chętnie poznam Wasz punkt widzenia w tej kwestii.